"Wszystkiego najlepszego, wszystkiego najlepszego, wszystkiego najlepszego, drogi Krzysztofie, wszystkiego najlepszego," intonowali wszyscy, gdy Sasha weszła, pchając wózek z dużym, kremowym tortem z siedmioma zapalonymi świeczkami.
Chris cały się uśmiechał, a Sasha zauważyła, że nie widziała go tak uśmiechniętego, odkąd wyjechali z domu ponad dwa miesiące temu. I w głębi duszy wiedziała dlaczego,






