Nathaniel był wniebowzięty. W jednej ręce trzymał kartę debetową, a drugą ściskał dłoń Melanie.
– Mel, w końcu możemy się pobrać!
Melanie zerknęła na kartę i chłodno strząsnęła jego dłoń.
– Naprawdę?
– Spójrz. Ta karta to prezent od mojej mamy, co oznacza, że już zaakceptowała cię jako swoją synową. Wiem, że to, co powiedziała wcześniej, cię zdenerwowało, ale nie roztrząsaj tego, bo nie miała nic






