Thea otarła łzy z kącików oczu. Ignorując go, odwróciła się z powrotem w stronę prawnika.
Prawnik odchrząknął i uprzejmie przypomniał: – Panie Rowland, to, co pan powiedział, jest równoznaczne z grożeniem mojej klientce. Jeśli rzeczywiście ma pan takie zamiary, nie będziemy mieli innego wyjścia, jak wezwać policję.
– Ty! – Duncan Rowland zacisnął z wściekłości zęby.
Thea zdawała się nieustraszona.






