Thea była bezradna wobec gruboskórnego Olliego.
Zacisnęła zęby. – W takim razie czyż nie powinnam panu podziękować, panie Windrow?
– Oczywiście. – Uśmiech Olliego był promienny, a kiedy się uśmiechał, na jego twarzy pojawiały się dołeczki.
Joyce pomyślała: "Nic dziwnego, że wciąż jest wiele kobiet, które chcą wskoczyć mu do łóżka, mimo że jest bezużytecznym trwonicielem".
Thea powiedziała: – Panie






