– Myślisz, że pani Scott stosuje gierki psychologiczne? – wyszeptał Barry, wychylając się zza rogu. – Pan Hanson nie wybrał sobie tego stanu. Gdyby mógł nad tym panować, nie pozwoliłby sobie tak się rozsypać.
Jessica szła w ich stronę, ale Gregory nie odezwał się ani słowem.
Barry tego nie zauważył, wciąż pochłonięty bronieniem Jeffreya. – Poza tym, zmartwienie pani Jensen to jej sprawa. Jeśli kto






