

Autor: Aeliana Moreau
Angela poświęciła wszystko dla swojego partnera, tylko po to, by zostać porzuconą i odrzuconą. Kochała go pomimo jego wad i ostrzeżeń rodziny przed związkiem z mężczyzną takim jak Darius. Niespodziewanie odrzucił ją i zostawił dla innej kobiety. Przygnębiona Angela opuściła watahę i wszystko za sobą. Lata później Angela wraca do watahy z sekretnym dzieckiem i odkrywa, że ojciec jej dziecka jest nowym Alfą i chce być częścią jej życia. Pomimo jego desperackiego pragnienia, Angela nie była gotowa mu ponownie zaufać, zwłaszcza teraz, gdy w grę wchodzi dziecko.
Ostrzeżenie
Uwaga, drodzy czytelnicy! Ta książka opowiada historię irytującego, a zarazem frustrującego głównego bohatera oraz głównej bohaterki, która wciąż poszukuje swojej wewnętrznej siły. Jeśli oczekujecie silnej bohaterki od samego początku, być może będziecie musieli sięgnąć po inną moją książkę zatytułowaną „Pragnienie Przeklętego Alfy”.
Otrzymałam wiele opinii — zarówno pełnych miłości, jak i odrobiny nienawiści — więc uważajcie się za ostrzeżonych! A jeśli poczujecie nagłą potrzebę zabicia głównego bohatera, to nie moja wina.
Cieszcie się tą podróżą... lub przygotujcie się na ostrą jazdę!
Angela
Uśmiechając się szeroko, chłonęłam zapach mojego partnera, który właśnie wszedł do naszego mieszkania. Jego obecność zawsze niosła ze sobą komfort i spokój, co było wręcz niewiarygodne. Bez względu na to, jak bardzo byłam wzburzona, gdy tylko był blisko, wszystkie moje zmartwienia ulatywały w siną dal.
Ułożyłam część ubrań w szafie i weszłam do sypialni, gdzie zastałam go opartego o drzwi, uśmiechającego się do mnie.
"Hej" - wyszeptałam. Dzięki naszej wilkołaczej genetyce i wyostrzonemu słuchowi byłam w stu procentach pewna, że mnie usłyszy.
"Hej, maleńka. Kurwa, jak ty pięknie pachniesz" - objął mnie w talii i wtulił twarz w zagłębienie mojej szyi, by wdychać mój zapach.
Mój mężczyzna! Mój Darius! Nie mogłam uwierzyć, że po tak krótkim czasie można się w kimś tak zakochać.
Darius i ja odnaleźliśmy się około trzech tygodni temu. On miał dwadzieścia dwa lata, a ja właśnie skończyłam osiemnaście. Byliśmy swoją długo wyczekiwaną miłością i nie czekaliśmy, by w pełni zanurzyć się w radości z naszego połączenia. Jedyną rzeczą, która powstrzymywała go przed naznaczeniem mnie, była Ceremonia Naznaczenia, zazwyczaj organizowana przez stado, a kolejna miała odbyć się za kilka dni.
Zaraz po tym, jak się odnaleźliśmy, wprowadziłam się do niego, mimo błagań moich rodziców, bym tego nie robiła. Mówili, że będę tego żałować ze względu na złą reputację Dariusa, ale chciałabym móc im teraz wykrzyczeć prosto w twarz, że wcale nie żałuję.
Oparłam się o jego silne ciało i ponownie wymamrotałam jego imię. Darius mierzył metr osiemdziesiąt osiem, podczas gdy ja zaledwie metr sześćdziesiąt pięć. Przy moim wzroście był prawdziwym gigantem. Jego przystojną twarz zdobiła ostro zarysowana linia szczęki, przenikliwe spojrzenie, idealny nos i zniewalający uśmiech. Wiedziałam, że z Dariusem wygrałam los na loterii. Wszystkie dziewczyny w stadzie były prawdopodobnie zazdrosne, że Darius jest moim przeznaczonym.
"Muszę przygotować kolację, Dariusie" - wyszeptałam. Wpatrywał się we mnie, a jego oczy przewiercały moje, przekazując komunikat pożądania i pragnienia.
"Potrzebuję cię, Aniołku. Jeśli cię nie posiądę, padnę trupem" - nazywał mnie Aniołkiem. Jego Aniołkiem! Powiedział, że pojawiłam się w jego życiu, kiedy potrzebował światła, a ja przyszłam wraz z tym światłem.
Gdy roześmiałam się na jego słowa, jego wargi spotkały się z moimi i zaczął mnie namiętnie całować. Oplotłam ramiona wokół jego szyi i oddałam pocałunek. Jego język dotykał mojego, wysysając każde słowo, wysysając każdy śmiech z moich ust.
Delikatnie wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko. Darius nigdy nie uprawiał seksu nigdzie indziej niż w sypialni. Uważał, że uprawianie seksu w innym miejscu jest „brudne”.
Gdy rzucił mnie na łóżko, szybko rozplotłam ręce z jego szyi, by móc zedrzeć koszulę z jego idealnego ciała. Zrobiłam to, a on ściągnął moją sukienkę przez głowę. Dzięki Bogu byłam pod nią naga.
"Kurwa" - wymamrotał. Nie tracił czasu i natychmiast obsypał moją twarz pocałunkami. "Tęskniłem za tobą, mój Aniołku."
"Widziałeś mnie dziś rano."
Odrzuciłam głowę do tyłu i sapnęłam, gdy nagle zassał moje sutki. Umiejscowił swojego twardego kutasa u mojego wejścia, a mój oddech zamarł na chwilę.
"Chcę, żebyś mnie dziś ostro pieprzył, Dariusie" - wpatrywał się we mnie. "Proszę" - wydęłam wargi. Położył środkowy palec na moich ustach, powstrzymując mnie przed dalszym błaganiem. "Mówiłem ci już, że będę się z tobą tylko kochał, smakował twoje ciało centymetr po centymetrze, czcił cię, aż zabraknie ci tchu, i dzisiejsza noc nie będzie wyjątkiem."
Wsunął się we mnie, a ja jęknęłam w jego usta.
"Patrz na mnie, Aniołku" - rozkazał, a ja byłam mu posłuszna.
"Dobra dziewczynka."
Ze splecionymi palcami i złączonymi spojrzeniami pożerał mnie delikatnymi pchnięciami. Każdy dotyk, każdy pocałunek, każda pieszczota zapisały się w moim mózgu na bardzo długi czas.
Następnego dnia, po południu, mój mały idealny świat legł w gruzach na moich oczach, a ja zdałam sobie sprawę, że żyłam w świecie fantazji, który sama sobie stworzyłam.
Darius mnie zostawiał! Na dobre.
Żyłam w kłamstwach, oszustwach, a wszystko, co zrobiłam i wszystkich, których poświęciłam dla mojego partnera, poszło na marne. Opuściłam rodzinę, by być z tym samym mężczyzną, który jest nieślubnym synem Alfy, a teraz stał tu i mówił mi, że mnie nie naznaczy, ponieważ jego matka chciała, aby dołączył do jej stada i już zaaranżowała mu pannę młodą. Zaaranżowaną pannę młodą, która istniała przez ostatnie piętnaście lat i której tożsamość Darius przede mną ukrywał.
Chciałam roześmiać mu się w twarz, ale nie mogłam nawet znaleźć w sobie wewnętrznej siły, by się zaśmiać.
"Mówisz mi, że… stoisz tu, żeby mi powiedzieć, że to koniec między nami?" - zapytałam drżącym głosem, zmuszając się, by nie płakać.
"Musisz zrozumieć, Aniołku, moja…"
Uciszyłam go, unosząc palec. "Nazywaj mnie Angela."
"Aniołku" - spróbował mnie dotknąć, ale się odsunęłam.
"Pieprz się, Dariusie. Pieprz się!"
Przyciągnął mnie do swojego ciała, ale szamotałam się, próbując mu wyrwać, bo nie podobało mi się to, jak moje ciało na niego reagowało.
"Przede mną leży ogromna odpowiedzialność, Angelo. Nie mogę jej odrzucić."
"Jaka znów odpowiedzialność?" - zapytałam ponownie w ten sam sposób, w jaki pytałam go przez ostatnie dwie godziny.
"Nie zrozumiesz, Aniołku" - pokręcił głową, jakby powiedział coś nieodpowiedniego. "Nie mogę ci powiedzieć, przepraszam."
Skinęłam głową, przyswajając jego słowa i decyzje. "Dobrze, kiedy wyjeżdżasz?"
"Jak tylko Alfa zatwierdzi mój wyjazd" - odpowiedział. Jego ojcem był Alfa i chociaż on był jego nieślubnym synem, ten człowiek nie wahałby się dać mu tego, czego pragnął.
"Świetnie! W takim razie domyślam się, że to nasze ostateczne pożegnanie."
Wtargnęłam do sypialni, nie czekając, aż wypowie choćby słowo. Mimo że byliśmy razem od niedawna, nie chciałam wierzyć, że to koniec. To było dla mnie niczym koszmar.
"Co ty robisz?"
Zapytał, obserwując, jak pakuję jego ubrania do torby.
"Pomagam ci się spakować."
"Nie wyjeżdżam w tym momencie."
Wyprostowałam się i spojrzałam na niego. Byłam pewna, że Alfa już zatwierdził jego wyjazd. Powiedział: "Prawdopodobnie wyjadę dzisiejszej nocy."
Darius przeszedł obok łóżka i zbliżył się do mnie. Objął mnie ramionami, a łzy, które próbowałam powstrzymać, popłynęły mi po policzkach.
"Ciii, już dobrze, Aniołku" - zapewniał mnie, ale czy na pewno było dobrze?
Jego wzrok spoczął na moich ustach, po czym pocałował mnie powoli, pocałunkiem, od którego podwijały się palce u stóp.
Odsunęłam się od niego, zanim sytuacja wymknęłaby się spod kontroli. Podnosząc dwie z naszych ramek na zdjęcia, wrzuciłam je do kosza na śmieci. Chwyciłam bransoletkę, którą mi podarował i pociągnęłam, rozrywając ją na kawałki, pozostawiając na podłodze roztrzaskane kryształki, które kiedyś nosiły nasze inicjały.
"Wiem, że to twój dom, ale powinieneś wyjść."
"Zanim wyjadę, mógłbym porozmawiać z twoimi rodzicami. Nie możesz zostać sama, Aniołku. Wiem, jak się boisz, gdy jest ciemno lub gdy pada i grzmi" - powiedział z figlarnym uśmieszkiem na twarzy.
"Więc odrzucasz mnie czy nie?" - zapytałam, ignorując jego komentarze. Dłonie zesztywniały mi u boku, a ja wstrzymałam oddech.
"Nie powinniśmy tego robić, Aniołku."
Wzruszyłam ramionami. A co innego mamy zrobić? Zamierza poślubić inną kobietę, sprowadzić ją do tego stada, a ja będę pewnie na niego po prostu czekać.
Niemożliwe!
"Ja, Angela Johnson, odrzucam cię, Dariusie Darkwood…" urwałam, gdy z oczu trysnęły mi łzy, a ja straciłam dech. "Jako mojego przeznaczonego partnera. Niech nasze więzi zostaną zerwane."
Wpatrywał się we mnie i przez ułamek sekundy dostrzegłam strach w oczach Dariusa. Przez te wszystkie dni, które spędziliśmy razem, nigdy nie widziałam go tak przerażonego i prawie pożałowałam swojego czynu.
"Akceptuję odrzucenie" - wyszeptał, a wiatr rozniósł jego słowa. Pożerając pokój ostatnim spojrzeniem, Darius wyszedł, zostawiając za sobą wspomnienia wspólnie spędzonego czasu.
Osunęłam się na podłogę, płacząc również za tymi wspomnieniami. Miłość mojego życia odeszła. To tak bardzo bolało – odrzucenie, fałszywe obietnice i kłamstwa.