"Co?"
Na te słowa Lorenza wszyscy zamarli, natychmiast wyczuwając, że szykuje się soczysty dramat.
Robiło się ciekawie.
Mandy nie należała do osób, które łatwo wyprowadzić z równowagi. Słysząc zaczepki Lorenza, pozostała niewzruszona, a jej wyraz twarzy był chłodny i pełen pogardy, gdy odparła: "To, co robię z Simonem, nie ma z tobą nic wspólnego, ty szmaciarzu."
"Ha! Nic wspólnego ze mną, co?"
To






