Na obrzeżach, na opuszczonym placu budowy, powoli szła smukła postać.
Jej ciało wyglądało niewiarygodnie kruche, jakby mogło zostać zdmuchnięte przez wiatr. Twarz miała bladą, niemal pozbawioną koloru, ale oczy jasne i pełne determinacji oraz odporności. To była Nina.
Dotarła do centrum placu, rozejrzała się po okolicy, a następnie krzyknęła: "Lorenzo, wiem, że tu jesteś. Wyjdź!"
Po kilku sekundac






