„Powinno się rozróżniać chłopców od dziewczynek, Mamuś. Proszę, przestań mnie klapsować po tyłeczku. Inni będą się ze mnie śmiać, jeśli to się wyda.” Robbie-Bobas umknął na drugi koniec długiego stołu w jadalni. Biegał w kółko, by uniknąć Mamusi, jednocześnie próbując ją przekonać.
Po kilku okrążeniach Róża była zbyt zmęczona, by kontynuować. Oparła ręce na biodrach, dysząc ciężko. „Ty smarkaczu.






