Jay bawił się okrągłym kamykiem, wpatrując się w Angeline zimnymi, mrocznymi oczami.
On także milczał.
Początkowo Angeline wyprostowała dumnie szyję, by spojrzeć na niego z góry, lecz w końcu powoli opuściła głowę, a jej głos ściszył się, niemal grzęznąc w pyle.
– Rzuć. Nie uchylę się.
Więc Jay uniósł kamyk. Widząc, że naprawdę zamierza w nią rzucić, Angeline zacisnęła powieki.
Kamyk świsnął jej k






