Słysząc to, Oliver i Vincent nie mogli powstrzymać się od gorzkiego uśmiechu.
Płomienie w sercu Olivera zaczęły przygasać, aż w końcu zgasły.
Vincent był jeszcze bardziej zażenowany i chciał opuścić to miejsce.
Jednakże, Młot wciąż ryczał, wytykając palcem byłego podwładnego po drugiej stronie ulicy. Strofował ich za brak wdzięczności i nienasycone żądanie nagród. Nie zasługiwali na żadne nagrody,






