W tym czasie Oliver i jego banda dotarli już na koniec świata. Nie mogli znieść myśli, by zostawić Monroe samego w głuszy, więc musieli wyznaczyć kogoś do opieki nad nim. W rezultacie jednak Oliver i jego ekipa poruszali się znacznie wolniej. Mimo że zawsze udawało im się wytropić ślady Monroe, nie mogli go dogonić.
Najbardziej zaskakujące było to, że choć Monroe biegł w kierunku Smoczej Świątyni,






