Widząc, że jej kot przebiegł na czyjś balkon i utknął, Ursule westchnęła, złożyła ręce i przeprosiła z pobożnym wyrazem twarzy. „Bardzo przepraszam! Pysia musiał narobić panu kłopotów. Zaraz go zabiorę. Ehm... Czy mógłby mi go pan podać?”
Balkony dzieliło tylko półtora metra, więc Ursule wyciągnęła ręce, chcąc odebrać kota bezpośrednio od Zefira.
Zefir nic nie powiedział, podniósł kota i jej go po






