Ostatniej nocy lało jak z cebra, a temperatura była bliska zeru. Wren był przemoczony do suchej nitki i prawie zamarznięty, a jednak ani razu nie pomyślał o tym, żeby odejść.
Ulżyło jej, gdy nagle stał się taki potulny i obiecał, że wyjedzie, ale bez względu na to, jak Clara na to patrzyła, wydawało jej się to podejrzane.
Wren, widząc wątpliwy wyraz twarzy Clary, niechętnie wyciągnął telefon, że






