Strażnicy stojący przy wejściu wymienili ostrożne spojrzenia, widząc zbliżającą się znajomą twarz. Rozpoznając go z poprzedniego spotkania, jeden ze strażników zrobił krok naprzód i zatrzymał Alexandra.
"Przepraszam, proszę pana, ale nie może pan wejść na teren posesji bez pozwolenia" - oświadczył stanowczo strażnik.
Wyraz twarzy Alexandra pozostał niezłomny, gdy próbował przedstawić swoje argumen






