

Autor: Aeliana Thorne
– Zdejmij to. Natychmiast. – Jego głos był niskim, niebezpiecznym pomrukiem, a ciemne oczy odzierały mnie z najmniejszej nawet myśli o sprzeciwie. Drżąc, lecz całkowicie posłuszny, pozwoliłem ubraniom opaść na podłogę i stanąłem nagi pod jego drapieżnym spojrzeniem. Rwący ból podniecenia zdradzał, jak desperacko tego pragnąłem. – Jesteś pewien, że jesteś gotów? Kiedy zaczniesz, nie przestaniesz, dopóki ja nie skończę, i połkniesz każdą kroplę. Rozumiesz mnie? – T-tak, Panie – wykrztusiłem, a serce wściekle tłukło mi się o żebra. – Dobry chłopiec. Uklęknij i ssij – rozkazał. *** Nelson pragnął jedynie uciec przed widmem brutalnej napaści, która roztrzaskała jego życie na milion kawałków. Desperacko potrzebując nowego początku, ucieka do innego miasta – tylko po to, by wpaść na Luciousa, niebezpiecznie zniewalającego starszego brata swojego ucznia. Wraz z jednym oddechem kruchy świat Nelsona zostaje doszczętnie pochłonięty. Lucious to bezwzględny miliarder, prezes korporacji i bezkompromisowy Dominant, który żąda absolutnego posłuszeństwa. Jest chłodny, rygorystyczny i dzierży nad wszystkim przerażającą kontrolę. Jednak pod jego żelaznymi rozkazami płonie odurzający żar, który przyciąga Nelsona niczym ćmę do ognia. Czy Nelson zdoła przetrwać intensywne, nienasycone żądania tego przerażająco pociągającego mężczyzny? A może ofiarowanie mu całkowitej, bezwarunkowej uległości okaże się tym, co na nowo scali jego rozbitą duszę, otwierając drogę do ocalenia, które można odnaleźć wyłącznie w ich najmroczniejszych pragnieniach?
Rozdział 1: Nie skrzywdzę cię
Nelson
W pokoju panował mrok, nie widziałem wiele poza ogromnym łóżkiem ustawionym na środku pod tylną ścianą i szafkami nocnymi po obu jego stronach. Usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi, a po chwili poczułem oddech tuż przy uchu.
"Mój śliczny mały pieszczoszku." – odezwał się głęboki głos mężczyzny, gdy zbliżył się do mnie i przygwoździł mnie do ściany. Oparł dłonie po obu stronach mojej głowy, odcinając mi jakąkolwiek drogę ucieczki. Wpił się w moje usta, a ja bez wahania oddałem pocałunek.
Jego dłonie zaczęły błądzić po moim torsie, zsuwając się w dół, na moje pośladki. Jego ruchy były powolne i wyrachowane. Zjechał wargami na moją szyję, muskając skórę jak piórkiem; chuchał na mnie ciepłym powietrzem, budząc we mnie odczucia, których zazwyczaj nie doświadczałem. Wsunął dłonie pod krągłość moich pośladków i podźwignął mnie z podłogi. Oplotłem ramionami jego szyję, a nogami jego talię. Oparł moją dolną część ciała o siebie, a jego wzwód wcisnął się w mój tyłek. Przycisnął mnie do ściany i zaczął ocierać się biodrami o moje biodra, jego wybrzuszenie pod ubraniem napierało na moje pośladki. Drażnił się ze mną tak długo, aż stało się to nie do zniesienia.
"Proszę, już dłużej tego nie wytrzymam." – błagałem, pragnąc ulgi.
Zawarczawszy, zaniósł mnie na łóżko i pozwolił mi opaść na materac. Nie minęła nawet sekunda, a znów był na mnie. Zmysłowo ssał moją szyję; najwyraźniej zorientował się, że to mój niezwykle czuły punkt – coś, czemu nie potrafiłem się oprzeć. Ściągnął ze mnie koszulę, rzucając ją na podłogę, a ja patrzyłem, jak jego dłoń sięga do szafki nocnej i włącza bardzo słabe światło. Wciąż jednak niewiele widziałem. Zsunął się niżej do mojego brzucha, całując i podgryzając miękką, wrażliwą skórę podbrzusza. Odrzuciłem głowę do tyłu, na jedwabną pościel. Wziąłem ostry wdech, kiedy zassał moją skórę; to uczucie sprawiło, że moje krocze zapłonęło pożądaniem.
Podczas gdy jego język badał moje ciało, chwycił mojego kutasa i ostrożnie owinął wokół niego swoją dużą dłoń. Zaczął powoli nim poruszać, co wywołało w mojej głowie gorący mętlik. Pchnąłem biodrami w jego dłoń, zdesperowany, by poczuć więcej tarcia.
"Ja tu rządzę, bierzesz to, co ci daję." – wyszeptał, a jego głos wywołał dreszcze na moich plecach.
Puścił moją twarz i chwycił mnie za kostki, po czym gwałtownie rozchylił moje nogi. Pisnąłem, próbując je złączyć, ale był zbyt silny. Wpadłem w panikę, myśląc, że znów zostanę zgwałcony.
"Wszystko w porządku, nie skrzywdzę cię." – szepnął, delikatnie ujmując moją dłoń.
Nasze usta znów się spotkały, prawie tak, jakby próbował uśmierzyć mój niepokój i odciągnąć moje myśli. Pocałunek stał się zachłanny, a jego język mnie zdominował. Sięgnął do szafki nocnej, coś stamtąd wziął, po czym usłyszałem dźwięk otwieranego wieczka. Poczułem, jak coś ląduje na łóżku obok mnie. Miałem zamknięte oczy i nie miałem pojęcia, co robi, aż poczułem, jak coś mokrego wciska się w mój odbyt. Momentalnie podskoczyłem.
"Spokojnie, będę delikatny." Moje ciało posłuchało tego polecenia i ponownie opadłem na materac.
Zrobił ścieżkę z pocałunków, aż dotarł do mojego członka. Zatrzymał się na żołędzi, biorąc ją do ust. Zadrżałem i odrzuciłem głowę w tył na to nowe doznanie. Nigdy wcześniej nikt mi tego nie robił. Zaczął poruszać głową w górę i w dół, połykając mnie całego. Jęknąłem, moja klatka piersiowa unosiła się i opadała, delikatnie zacisnąłem palce na jego włosach. W brzuchu zaczęło rosnąć palące uczucie. Wygiąłem plecy, odrywając je od łóżka, unosząc biodra ku jego twarzy, by dać mu lepszy dostęp.
"Proszę..." błagałem.
"Jeszcze nie dochodź." – dyszał, wypuszczając mojego kutasa z ust i znów chwytając moje wargi swoimi.
Wilgotnym palcem dotknął mojego tyłka i prowokacyjnie potarł jego brzeg, podczas gdy drugą dłonią delikatnie masował mojego członka. Po kilku pociągnięciach poczułem, jak wsuwa we mnie palec, zaczynając powolne i płytkie pchnięcia. Ssał mnie całego, jednocześnie pieszcząc mnie w środku i z każdym pchnięciem wchodząc coraz głębiej. Jego palec wszedł do samego końca, po czym wsunął drugi. Zaczął zaginać palce wewnątrz mojego odbytu. Zacząłem skomleć i szarpać się, a mój kutas drgał w jego ustach, gdy to zaciskałem się, to rozluźniałem na jego palcach. Wypuścił mnie z ust i zaczął poruszać palcami w tę i z powrotem w coraz szybszym tempie.
"Dojdź dla mnie, maleńki."
Moje ciało posłuchało, wpadając w konwulsje wokół jego palców. Jęknąłem najgłośniej, jak potrafiłem, czując, jak wytryskuje ze mnie nasienie. W tamtym momencie zacząłem słyszeć stłumiony dźwięk alarmu. Nie chciałem, by to wszystko jeszcze się skończyło, ale dźwięk był tak ogłuszający, że moje oczy siłą rzeczy zaczęły się otwierać. Zamknąłem je i otworzyłem ponownie, lustrując otoczenie. Byłem w swoim pokoju, a moje bokserki były całe przesiąknięte spermą.
"Co do kurwy!" – przekląłem.
Po raz pierwszy od trzech lat to była noc, w której miałem po prostu sen. Wciąż miewałem koszmary o tym incydencie sprzed trzech lat, ale dzisiejsza noc była inna. Co to mogło oznaczać? Tak czy inaczej, nie miałem teraz czasu o tym myśleć; już i tak spóźniałem się do szkoły, a nienawidziłem kazać swoim uczniom czekać.
*****
Drogi pamiętniku, jak widzisz, jestem dziś w dobrym nastroju. Wciąż nie wiem, dlaczego gadam do głupiego notesu, jakby był prawdziwym, normalnym człowiekiem, ale psychoterapeuta stwierdził, że to pomoże, więc oto jestem. Miałem zeszłej nocy sen. Mógłbyś się tego domyślić, skoro piszę do ciebie tylko wtedy, kiedy to się dzieje. Ale tym razem było inaczej. To nie był koszmar, raczej sen. A właściwie mokry sen. Przeżyłem w nim tak intensywny orgazm, że obudziłem się cały upaprany w spermie. Wyobrażasz to sobie? Zapewne jesteś zaskoczony. Ja też. Sam byłem w szoku, że miałem taki sen teraz, po trzech latach od tego okropnego incydentu. Czy to znaczy, że w moim życiu znów ma się wydarzyć coś dobrego? Westchnąłem, zamknąłem pamiętnik i schowałem go z powrotem do torby.
Jestem nauczycielem i uczę w jednej z najbardziej prestiżowych szkół w stanie. To szkoła przeznaczona głównie dla dzieci bogatych polityków, ale większość uczniów to tak naprawdę przyzwoici ludzie, którzy zazwyczaj są poważni i bardzo zmotywowani. Chociaż nazywa się ją szkołą średnią, tak naprawdę zaczyna się od przedszkola i kończy na dwunastej klasie. Klepnięcie w ramię oderwało mnie od pracy. Zdjąłem słuchawki i spojrzałem na moją redakcyjną koleżankę. Uczy w gimnazjum; nawet nie pamiętałem jej imienia, bo nie jestem zbytnio typem duszy towarzystwa.
"Szuka cię jakaś uczennica, Nelsonie." – powiedziała. Najwyraźniej ona znała moje imię.
"Dzięki" – odparłem i wyszedłem z pokoju nauczycielskiego.
Momentalnie ciężko westchnąłem, widząc, kto mnie szukał. Dziewczyna z jednej z moich klas dostała słabą ocenę z zadania. W zeszłym tygodniu kompletnie to schrzaniła i już dwa razy przychodziła, prosząc o możliwość poprawy. Tym razem jednak ewidentnie uznała, że flirt ze mną pomoże w jej sprawie, bo rozpięła dokładnie tyle guzików koszuli, by nie pozostawić ani skrawka swojego dekoltu wyobraźni. Szkoda tylko, że jestem gejem i odkąd pamiętam, zawsze nim byłem. Było to dość oczywiste, kiedy podniecali mnie kolesie w samej bieliźnie w szatni, za to dziewczyny nie pociągały mnie w żaden sposób. Z oczywistych powodów wolałem zachować swoją orientację w tajemnicy w środowisku szkolnym. Właściwie, im mniej ludzi coś o mnie wie, tym lepiej się czuję.
"Dziękuję panu, że znalazł pan dla mnie czas." – powiedziała.
"Chciałam tylko powiedzieć, że zrobiłam to zadanie jeszcze raz i bardzo bym doceniła, gdyby pan je sprawdził. Tak tylko po to, żebym wiedziała, czy tym razem zrobiłam to dobrze." – paplała, pokazując mi kartkę i dosłownie próbując wcisnąć mi w twarz swoje piersi.
Byłem pewien, że to zadanie powinno być idealne, ponieważ już wcześniej dałem jej szczegółową korektę, a dodatkowo miała prywatnego korepetytora do pomocy. Zepsuła tylko pierwszą stronę. Robiła to na ostatnią chwilę, zbyt zajęta tym, co zwykle robią te zwariowane nastolatki.
"Z chęcią na to zerknę, panno Creed." – odpowiedziałem chłodnym tonem. Jestem typem nauczyciela, który zwraca się do uczniów po nazwisku.
"Ale jak już pani mówiłem, o ile mnie pamięć nie myli – już dwukrotnie – nie mogę zmienić pani początkowej oceny. To byłoby po prostu nieuczciwe wobec pozostałych uczniów w klasie."
"Błagam, panie profesorze." – jęknęła.