Ale nie ma czasu na rozmyślania, bo Christian wzdycha i odsuwa stopy ode mnie, z kanapy, stawiając je na podłodze, patrząc poważnie na Nico i Frankiego. – Dobra – mówi, kiwając głową, jakby podjął decyzję. – Idziemy naprzód, ale… z pewnymi zmianami. Po pierwsze, Tony i Lucy? Nie są jeszcze w wewnętrznym kręgu.
Christian zatacza palcem krąg wokół nas, obejmując naszą czwórkę.
– O ile im wiadomo – k






