Stoję jak wryta, wpatrując się w list leżący na małej konsoli w przedpokoju, a mój oddech zamienia się w nerwowe, urywane westchnienia.
Słowa są bardzo proste.
W Grecji też są winnice. Zabiorę cię tam.
Czytam to raz za razem, a moje serce wali w piersi, każdy jego uderzenie rozbrzmiewa mieszanką nadziei i trwogi.
To nie ulega wątpliwości – to od Frankiego – to musi być on. Nie ma nikogo innego…
Dl






