– Doprawdy? – powiedziała, pochylając się do przodu. Miała niejasne przeczucie, że wypowiedział te słowa celowo, by je usłyszała.
Jego czarne jak atrament oczy o kształcie feniksa wpatrywały się w twarz przed nim. Wąskie usta Gu Lichena rozchyliły się lekko, gdy kontynuował:
– Ponieważ wtedy zostałem rozdzielony z kimś w tym szpitalu. Ta osoba powiedziała mi kiedyś, że bardzo lubiła jeść w tej res






