On... był rozebrany od pasa w górę!
– Ty... – Jej twarz była czerwona, a oczy wciąż zaciśnięte. Nie ważyła się ich otworzyć ze strachu, że zobaczy coś, czego nie powinna.
– Nie otworzysz oczu, Siostro? – Jego oddech pachniał jak orchidea, a szept brzmiał jak najgłębsze zaklęcie.
Ling Yiran jednak trzymała oczy zamknięte. Płonąc rumieńcem, ponaglała:
– Szybko, ubierz się!
– Wolałbym, żebyś na mnie






