Niosła go na plecach z trudem, powtarzając ciągle: „Nie bój się. Zniosę cię ze wzgórza. Zabiorę cię do policjanta”.
Nie bój się...
Jednak jej ciało trzęsło się tak bardzo, że nawet gdy mówiła, jej głos drżał.
To ona się bała, ale wciąż go pocieszała.
– Jesteś taki ciężki... – Nie mogła powstrzymać się od sporadycznych narzekań.
– Przepraszam. – Wtedy przeprosił ją za to.
– Hehe. Kiedy później wyzd






