– Wendy, wracaj pierwsza. Ja zajmę się tą sprawą – powiedział Colton. Jakimś cudem czuł, że coś tu śmierdziało.
Widząc, że Colton ewidentnie trzyma stronę Nicole, Wendy poczuła przypływ gniewu. Zacisnęła zęby, a w jej głosie dało się słyszeć nutę szlochu.
– Colton, doszło już do tego momentu, a ty wciąż stoisz po jej stronie! Przez jej plagiat stałam się pośmiewiskiem. Ja... ja naprawdę założyłam






