W gabinecie prezesa Gardner Corporation pogoda tego dnia dopisywała, a słońce wpadało jasno przez okna do wnętrza.
Colton siedział przy biurku z ciemnego orzecha z pochyloną głową, kurczowo ściskając w palcach długopis. Miał zaciśnięte usta, a w jego oczach krył się mrok. Emanowała od niego lodowata aura.
Widząc to, Tony nie mógł powstrzymać się od westchnienia w duchu. Kto znowu rozzłościł tego c






