Dziś były pierwsze urodziny Arlo. Mały biegał już dookoła, co sprawiało Lilac ogromną radość, bo był taki zdrowy. Nie było niczego, za co byłaby bardziej wdzięczna, niż widok jej zdrowego syna.
– Wujku, wujku! – Arlo zawołał do Rye’a, podchodząc bliżej. Podniósł obie rączki w górę. – Opa. Opa.
Rye promieniał, widząc, że maluch go chce. Natychmiast podszedł i wziął go z rąk Huntera.
– Widzisz? Mówi






