– Eugeniuszu! – krzyknęła Emilia, w jej głosie słychać było panikę, gdy szybko schyliła się, by sprawdzić, co z nim.
– Co się dzieje? Nie strasz mnie, Eugeniuszu!
Potrząsała nim rozpaczliwie, ale bez względu na to, jak bardzo go wołała, nie odpowiadał.
Asystent Emilii niepewnie wyciągnął rękę, by sprawdzić puls, a jego twarz pobladła, gdy wyszeptał: – Eugeniusz… on… on nie oddycha…
Emilia zamilkła






