Głos Raven zabrzmiał niczym grzmot. "Corey, żeby było jasne – decyzja o tym, kto dostanie się do Jednostki Stu Mężów należy do mnie. Nie będziesz mi mówił, co mam robić."
W chwili, gdy wypowiedziała te słowa, na całym dziedzińcu zapadła absolutna cisza. Nie było słychać nawet jednego oddechu.
Wyraz twarzy Coreya pociemniał z czystego niedowierzania. Odkąd został starszym dowódcą, nikt nie ośmielił






