Jiang Zhengyu w ogóle nie pamiętał, jaki to był dzień. Zobaczył na barze swój w połowie pełny kieliszek wina.
Myśląc o tym, że jego rodzina wciąż mieszkała u rodziny Blowenów, nie mógł zrobić z siebie pośmiewiska w tak ważne święto.
Po rzuceniu do słuchawki "Zaraz wracam", rozłączył się, zapłacił za drinki i zamierzał wyjść.
Wtem dostrzegł znajomą sylwetkę wchodzącą na drugie piętro.
Spotkali się






