Nie… Nie… Nie… to nie będzie dobre, będzie go nienawidzić do końca życia. Ale to nie miało znaczenia, jedyne czego potrzebował, to wydostać się z domu, bo zaraz oszaleje z nudów.
– Babciu i dziadku, przepraszam, ale mam bardzo ważną sprawę do załatwienia, więc wychodzę za waszym pozwoleniem, ale wrócę później wieczorem – powiedział, otwierając drzwi wejściowe, żeby wyjść na zewnątrz.
– Dobrze, k






