Dustin siedział obok Breanne, trzymając ją za rękę. Wyglądała, jakby spała i miała się w każdej chwili obudzić. Był wdzięczny Atzi, która wciąż przy niej czuwała, inkantując i używając swoich olejków.
– Gdzie jestem? – Dustin podskoczył w szoku, słysząc głos Breanne. Była przytomna i rozglądała się dookoła. Pochylił się i pocałował ją w czoło.
– Jesteśmy w domu Valerie i Rogera. Jak się czujesz






