(Perspektywa Jareda)
Gdy szedłem przez lotnisko, lawirując między tłumami podróżnych spieszących się, by uściskać swoich bliskich, coś przykuło moją uwagę. Kobieta, idąca tuż przede mną, jej sylwetka była uderzająco znajoma.
Moje serce zadrżało, jakby czas się zatrzymał.
Arielle?
Nie, to niemożliwe. Moja logiczna strona wzięła górę, nakazując mi odrzucić absurdalną myśl. Ale coś w sposobie, w jaki






