Ale nie odezwałem się ani słowem, jedynie zaprowadziłem ją do samochodu, którym przyjechałem, otwierając jej drzwi. Gdy już usiadła, wsiadłem na miejsce kierowcy i włączyłem silnik.
To jeszcze nie koniec.
O samochodzie porozmawiamy później, teraz chciałem tylko upewnić się, że jest bezpieczna.
Podróż do domu upłynęła w ciszy, każdy zdawał się być we własnym świecie. Ja się odezwałem. Wjechał






