– Jaki masz problem? – wymamrotałam, nienawidząc drżenia w moim głosie. – Musisz stąd iść.
Jego uścisk zelżał, ale jego oczy przeszywały moje, ciemne i nieodgadnione. – Arielle – wymruczał, obniżając głos o oktawę. – Proszę tylko o szansę. Pozwól mi ci to udowodnić. Jemu.
Potrząsnęłam głową, czując ściskanie w piersi. – Musisz iść, Jared. Już.
Wpatrywał się we mnie przez długą chwilę, po czym w ko






