(PERSPEKTYWA ARIELLE)
Rozkoszowałam się każdym kęsem, doceniając raczej troskę włożoną w posiłek niż same smaki. Choć miałam ochotę na więcej, ograniczyłam się – stare nawyki. Obżarstwo nigdy nie było w moim stylu.
Odsuwając tacę na bok, zwróciłam się do Ashley z lekkim uśmiechem. – Dziękuję. Bardzo mi smakowało.
– Nie ma za co, choć nie zjadłaś tyle, ile chciałam – powiedziała, udając nadąsaną.
–






