Podróż minęła w większości w ciszy, przerywanej jedynie sporadycznym kaszlem i zmianą pozycji na siedzeniach. Wtedy właśnie poczułam wdzięczność, że Maverick był pochłonięty swoim iPadem i nie zauważył tego niewypowiedzianego napięcia, co było do niego niepodobne, bo zawsze był wyczulony na wszystko, co się wokół niego działo, wyczuwając nawet najmniejszą zmianę nastroju czy atmosfery.
Od czasu do






