– Przyszłaś – powiedział Zeke, lustrując otoczenie, by upewnić się, że jestem sama.
– Załatwmy to. Tu i teraz – odparłam krótko, siadając naprzeciwko niego.
– Dobrze. Widzę, że jesteś cała w interesach, co? – skinął głową. Czułam, jak żar jego spojrzenia tańczy po moim ciele pożądliwie.
– Jaka jest twoja cena? – warknęłam z obrzydzeniem.
Przelizał wargi i podniósł wzrok, aby spotkać się z moim. –






