(PERSPEKTYWA ARIELLE)
Moja matka stała w drzwiach, kiedy przyjechaliśmy. Jej oczy były ciepłe, pełne życzliwości i szczerego zmartwienia.
– O, moje dziecko – westchnęła i przyciągnęła mnie do uścisku.
– Nigdy nie otrułabym moich klientów, mamo. Dlaczego miałabym to w ogóle robić? A teraz wszyscy w to wierzą. I mogę wszystko stracić. I mogę pójść do więzienia… – zaczęłam wyładowywać złość od nowa.






