(PERSPEKTYWA JAREDA)
Wpatrywałem się intensywnie w oczy Arielle, moja klatka piersiowa unosiła się i opadała ciężko z wysiłku, gdy reszta świata wokół nas ucichła. Spojrzała na mnie, jej oddech dopasowywał się do mojego – ledwie wyczuwalny, stłumiony szokiem mojego wybuchu.
Słyszałem tylko swoje własne myśli, pędzące jak szalone.
– Przepraszam – wymamrotałem szybko. – Po prostu... samo ze mnie






