– Czego, do cholery, ode mnie chcesz, Jared? – warknęłam ostro.
Stojąc z nim sam na sam, odczuwałam mnóstwo emocji, z których część z pewnością nie powinnam. Ale w mojej piersi nieustannie ściskał niezaprzeczalny ból.
Czy to zazdrość? Odrzuciłam to machnięciem ręki i wyprostowałam ramiona, zadzierając wysoko podbródek z determinacją.
– No cóż, gratuluję zaręczyn z Tianą. Jest ładna i wyrafinowana.






