– Wstań o własnych siłach – powiedział Ethan.
Grace oparła się o ścianę i powoli wstała. Jej udo było owinięte gazą, a teraz bandaż był wyraźnie splamiony świeżą krwią.
Wzrok Ethana spoczął na czerwonej plamie na kilka sekund, po czym powoli wyciągnął rękę. Ostrożnie ją chwyciła i oparła się, mamrocząc cicho: – Dzięki.
Zamilkł na pół minuty, pozwalając ciszy zawisnąć w powietrzu, po czym cicho






