Jordan westchnął cicho. "Dobrze, rób jak uważasz. Ale nie czekaj tak długo, aż Yancey będzie miał dziecko, a ty nadal będziesz sam. Kiedy będziesz gotowy iść dalej, daj znać. W Druville nie brakuje inteligentnych, kompetentnych kobiet, które ustawiłyby się w kolejce, żeby na ciebie czekać."
Podniósł rękę i potarł czoło, wyraźnie sfrustrowany. "Z niczym innym nigdy nie potrzebowałeś mojej pomocy.






