Edward zaśmiał się pod nosem, nie przywiązując do tego większej wagi. – Jasne. Możesz ich powiadomić.
– W takim razie zadzwonię do państwa Shaw i zaproszę ich na kolację. Zamówiłem nawet ulubione ciasto Cee. Zaraz jej je zawiozę, dziadku.
– Idź już. – Edward machnął ręką i stłumił śmiech, patrząc, jak Benson podskakując oddala się, odczuwając ulgę, że ten w końcu zamierza się ustatkować.
Z drugiej






