Przyjęcie skończyło się katastrofą. William, kipiący wściekłością, wpadł do domu jak burza. Ledwo przekroczył próg salonu, zmiótł ze stołu szklanki, które z brzękiem roztrzaskały się na podłodze.
Vera skuliła się, przestraszona tą gwałtowną eksplozją. Zrobiła krok naprzód, próbując interweniować, ugasić ten pożar w jego duszy.
Zanim jednak zdążyła cokolwiek powiedzieć, William uderzył ją z całej s






