Theo delikatnie poklepał Sierrę po plecach. Spała niespokojnie, ale wtulona w niego, jakby wyczuwając znajomy zapach, odzyskiwała spokój.
Zanurzyła twarz w zagłębieniu jego szyi, szukając wygodnej pozycji, i znów odpłynęła.
Noc otulała ich ciemnością, a Theo, bez cienia wahania, przyglądał się jej twarzy z czułością w oczach. Nie przestawał głaskać jej pleców, dopóki z jej czoła nie zniknęło marso






