Theo i Sierra dotarli do Gray Manor punktualnie o dziesiątej. Dowiedziawszy się, że Edward doskonali swoje uderzenie golfowe na piętrze, w gabinecie, od razu tam skierowali kroki.
– Edwardzie, wróciliśmy! – zawołała radośnie Sierra, pukając do drzwi.
Niemal natychmiast drzwi otworzyły się, ukazując rozpromienionego Edwarda. Roześmiał się serdecznie. – Wejdźcie, Sierra. Powiedz mi, czy moje wiersze






