Poza uniesieniem brwi i szyderczym uśmieszkiem, Eric nie zareagował na żałosne przedstawienie Elsy. Ugryzła się w wargę i odwróciła, by spojrzeć na Jacka z litościwą miną.
Zgodnie z oczekiwaniami, Jack zrobił krok naprzód. "Wynoś się stąd, Jane."
Zachichotałam i wyszłam zza Erica. "Czy to znowu czas, żebyś stanął w obronie swojej drogiej siostrzyczki?"
Jack na chwilę znieruchomiał, a jego wyraz






