Richard zauważył, że Sophia cała się spłoszyła. Podszedł do niej sprężystym krokiem i usiadł obok na łóżku.
Delikatnie pociągnął za koc, ale wyczuł jej opór, co sprawiło, że zachichotał cicho.
– Czego się tak wstydzisz? – droczył się Richard.
Sophia ukryła się pod kołdrą, czując, jak całe jej ciało płonie. Nie odezwała się ani słowem i odmówiła wyjścia.
Richard oparł dłonie po obu stronach jej cia






