Punkt widzenia Mariany
Czarne spodnie, czarna koszula, czarna bejsbolówka; to mój zwykły uniform na spotkania z matką w jej laboratorium w posiadłości.
Gdy zbliżam się do drzwi, żołnierze otwierają je przede mną i wchodzę do środka, natychmiast wypełniając nozdrza zapachem dymu i chemikaliów.
Przywykłam do tego. Czasem zastanawiam się, dlaczego ojciec pozwala matce na to małe laboratorium badawcze






