Perspektywa Mariany
Alejandro pędzi w moją stronę, żeby mnie uratować, jego oczy są ciemne od wściekłości, gotów usunąć każdą przeszkodę na swojej drodze.
– Stać, żołnierzu! – grzmi głos Radimira.
Alejandro nie słucha. Jest nieprzytomny, jego rozsądek pękł.
– Stać, kurwa, żołnierzu! – powtarza Radimr. Tym razem odbezpiecza broń. I celuje mi w głowę.
Kroki Alejandra zwalniają. Już do nas nie biegni






