"No, nie trzeba było," warknęła. "Mój staż może i jest dla ciebie żartem, ale mi na nim zależy. Nie mogę tak po prostu wychodzić z biura, kiedy tylko sobie zażyczysz."
Sean zmierzył ją długim, spokojnym spojrzeniem.
"No?" zapytała, czując jak krew buzuje w niej ze złości.
"Skoro już tu jesteś, może zjemy wcześniejszy lunch," zaproponował.
"Mówisz poważnie?" syknęła.
"Mówię," odparł. "A zjadłaś tak






