Drzwi zabrzęczały, a Catherine pchnęła je, wpadając do słabo oświetlonego przedpokoju. Dywan był wytarty i poplamiony, a w słabym świetle wejścia unosił się zapach wilgoci i pleśni. Drzwi na dole schodów zaskrzypiały i wychyliła się pomarszczona twarz.
"To nie policja" - powiedziała staruszka.
"Nie, nie jestem" - odpowiedziała Catherine. "Jestem przyjaciółką Sophii. Ale dzwoniłam na policję wieki






